GALERIA - Koncert na pożegnanie

I nie chodziło tylko o zwieńczenie sezonu. Z publicznością Elbląskiej Orkiestry Kameralnej żegnała się Bożena Sielewicz, która za kilka dni przestanie być dyrektorem tej jednostki. - To dla mnie wielki zaszczyt oraz przyjemność, że mogłam pracować dla państwa – powiedziała do zebranych tuż przed rozpoczęciem niedzielnego (25 sierpnia) koncertu muzyki filmowej "Celuloid".

Bożena Sielewicz, w rozmowie z Agatą Janik, powiedziała:
"Poświęciłam dwie kadencje, aby stworzyć Orkiestrze jak najlepsze warunki działania i umożliwić jej współpracę z najwybitniejszymi artystami. To się chyba udało, ale bez publiczności na nic zdadzą się nawet najbardziej kreatywne wizje rozwoju EOK. W związku z tym życzę muzykom, aby nie tylko utrzymali przy sobie dotychczasowych sympatyków, ale systematyczne poszerzali krąg odbiorców. Gramy dla ludzi i jeśli oni wyrażają swoje zdanie salą wypełnioną po brzegi, to nie ma dla mnie większej radości. Życzę także wsparcia licznych mecenasów – ich zaangażowanie finansowe jest nieodzowne dla stabilnego funkcjonowania instytucji". 
     W ten niedzielny wieczór za współpracę dziękowali Bożenie Sielewicz m.in. muzycy, w tym Karolina Nowotczyńska, która została nowym dyrektorem EOK (oficjalnie obowiązki przejmie 27 sierpnia). A publiczność, po raz ostatni, miała okazję posłuchać jej wprowadzenia do koncertu. 
     - To już taka nasza mała tradycja, że na koniec wakacji spotykamy się tu, w sali koncertowej szkoły i gramy dla państwa muzykę filmową. Za sprawą elbląskich Kameralistów i duetu gitarowego, wirtuozów gitary jazzowej, wspaniałych artystów, przeniesiemy się 50 lat wstecz, do czarno – białej ery kina polskiego. Obiecuję jednak, że dzisiaj tu wszystko zaiskrzy kolorowo – mówiła Bożena Sielewicz. - W programie znalazły się utwory i kompozycje polskich mistrzów muzyki filmowej, w dziełach polskiej kinematografii takich jak "Lalka" czy "Człowiek z żelaza", a także autorskie kompozycje naszych specjalnych gości: Marka Napiórkowskiego i Artura Lesickiego. 
     To przyjaciele nie tylko ze studia nagraniowego, ale jeszcze ze szkolnej ławki. Nad całością czuwał Krzysztof Herdzin, który od lat z powodzeniem łączący działalność na styku partytury, batuty i kamery filmowej. Nie tylko w Polsce, nie tylko w Europie, ale także m.in. w Chinach, Tajwanie, Australii, Kanadzie i USA.

fot. Michał Skroboszewski