GALERIA - Koncert Walentynkowy 2017

Kto Walentynki postanowił świętować z Elbląską Orkiestrą Kameralną, ten wieczór będzie z pewnością wspominał mile (a przynajmniej część artystyczną tego wieczoru).
     W Sali Koncertowej elbląskiej szkoły muzycznej za pulpitem dyrygenta stanął Krzysztof Herdzin.
     - Pianista jazzowy, doskonały dyrygent, aranżer, kompozytor, mówi się o nim, że jest najbardziej zajętym artystą w Polsce – tymi słowami Bożena Sielewicz, dyrektor Elbląskiej Orkiestry Kameralnej zaanonsowała dyrygenta walentynkowego koncertu.
     O kunszcie Krzysztofa Herdzina jako kompozytora słuchacze mogli się przekonać niemal natychmiast. Pierwszym utworem wykonanym na koncercie były bowiem trzy tańce z „Suity na tematy polskie” autorstwa właśnie człowieka, który stanął za pulpitem dyrygenckim. W krakowiaku, mazurku i zbójnickim cytatów z innych kompozytorów było co niemiara. Na uwagę zasługiwały też solówki w wykonaniu Karoliny Nowotczyńskiej.
     Potem na scenę weszli oni – gwiazdy koncertu walentynkowego. Czterech mężczyzn, po których na pierwszy rzut oka zupełnie nie widać, że są artystami nietuzinkowymi.
     - Znakomity zespół, wspaniała czwórka muzyków, ich dwie płyty zostały nagrodzone Fryderykami, podczas artystycznych podróży byli już m.in. w Kanadzie, Maroku, ale też w Paryżu, Londynie i we Wiedniu – mówiła Bożena Sielewicz.
     - Czterech muzyków, którzy na swoich instrumentach: skrzypcach, altówce i wiolonczeli improwizują jazz to jest ewenement. A jeszcze komponują, aranżują, zostali obdarzeni niebywałą ilością talentów – dodał Krzysztof Herdzin.
     Kwartet w składzie: Dawid Lubowicz – skrzypce, Mateusz Smoczyński – skrzypce, Michał Zaborski – altówka i Krzysztof Lenczowski – wiolonczela wykonał głównie swoje kompozycje. Trzeba zauważyć, że każdy z muzyków komponował sam swoje utwory, które potem wykonuje cały kwartet. Dzięki temu można było naocznie (a w zasadzie na własne uszy) przekonać się jak bardzo pod względem muzycznym jest to różnorodny zespół.
     Spośród wielu utworów, jakie kwartet zaprezentował na scenie Szkoły Muzycznej na szczególną uwagę zasługuje „Iława” - tęskna i nostalgiczna opowieść wzbudzająca w słuchaczu zadumę. Warto też posłuchać „Ballady o śmierci Janosika”, chociażby tylko po to, żeby przekonać się, że góralski folklor to nie tylko „cepelia” prezentowana przez zespoły chcące stosunkowo szybko i stosunkowo tanio zdobyć popularność. „Ballada o śmierci Janosika” pokazuje nieznane oblicze muzyki inspirowanej polskimi górami. Nie sposób nie wspomnieć solówek na altówce w wykonaniu Michała Zaborskiego w utworze „Happy”. Warto w ogóle przyjrzeć się sposobie gry Atom String Quartetu – każdy z muzyków gra swoją część utworu (oczywiście wszyscy czterej grają jednocześnie). Wydawać by się mogło, że na scenie jest czterech solistów, a nie kwartet. Ale muzyka, która z tego wychodzi jest żywym dowodem na to, że jazz nie musi być nudny.
     Nie mogło zabraknąć pochwał i komplementów pod adresem elbląskich kameralistów.
     - Proszę mi wierzyć, że pracowałem z bardzo wieloma orkiestrami i jestem bardzo uradowany, że właśnie tutaj los mnie rzucił. Wspaniali ludzie, kompetencje, wyobraźnia, pasja, wszystkie piękne cechy - Krzysztof Herdzin chwalił Elbląską Orkiestrę Kameralną.


Sebastian Malicki, portEl.pl, fot. Michał Skroboszewski