Fletnia pana robi różnicę
fot. Michał Skroboszewski

Z różnymi instrumentalistami grali już elbląscy kameraliści. Dziś zaprosili słuchaczy do szkoły muzycznej na koncert artystki, która gra na bardzo nietypowym instrumencie – fletni pana. Trzeba przyznać, że standardy muzyki poważnej zagrane na fletni brzmią zupełnie inaczej.

 

 

 

 

Fletnia pana to instrument składający się z drewnianych piszczałek ułożonych w jednym lub dwóch rzędach. Dźwięki z tego instrumentu wydobywa się, dmuchając w krawędzie otworów piszczałek. Na fletni grał znany z mitologii greckiej bóg Pan – stąd nazwa instrumentu.

- Rzadko bywała w salach filharmonicznych. Ale kilku światowej klasy wirtuozów pokazało, że jest to instrument godny tego, aby zagościć w filharmonicznych salach na całym świecie – mówiła Bożena Sielewicz, dyrektor Elbląskiej Orkiestry kameralnej.

Na fletni pana zagrała pochodząca z Rumuni Andreea Chira – laureatka wielu konkursów o światowej renomie. Podczas dzisiejszego koncertu słuchacze mogli wysłuchać Koncertu a – moll op. 3 nr 6 L'Estro Armonico Antonio Vivaldiego, Badinerie z II Suity orkiestrowej b-moll BWV 1067 Jana Sebastiana Bacha oraz The Carnival of Venice na fletnię pana i orkiestrę smyczkową. A po przerwie Elbląska Orkiestra Kameralna zagrała standardy muzyki klasycznej: suitę z czasów Holberga op. 40 Edwarda Griega i rumuńskie tańce ludowe na orkiestrę smyczkową Beli Bartoka.

Trzeba przyznać, że Vivaldi w wersji na fletnię pana brzmi zupełnie inaczej niż wykonywany „klasycznie” np. na fortepianie. Występującym na scenie artystom udało się połączyć na pozór nie pasujące do siebie instrumenty i z tego niecodziennego połączenia wyszła interesująca porcja muzyki.

Za pulpitem dyrygenta stanął Jakub Chrenowicz, dla którego była to już druga wizyta w Elblągu. A dzisiejszy występ Andreei Chiry był jej drugim koncertem w Polsce. W lutym tego roku artystka występowała w Łomży.

Sebastian Malicki, portel.pl

EOK