Gdzieś na serca dnie mam swojego Cohena
Fot. własna

Lora Szafran z dna serca wydobyła kanadyjskiego barda i wyśpiewała na płycie "Sekrety życia według Leonarda Cohena".

Znanym piosenkom nadała kobiecą perspektywę, a dzisiejszy (10 lutego) koncert w towarzystwie Elbląskiej Orkiestry Kameralnej pokazał, jaka to piękna perspektywa.

- Kilka razy byłam w Elblągu jako piosenkarka, ale nie miałam tego zaszczytu, by zaśpiewać z Elbląską Orkiestrą Kameralną - przyznała artystka, dama polskiego jazzu, która równie dobrze czuje się w brzmieniach spod znaku bluesa czy reggae. - To premiera, jeśli chodzi o ten repertuar, "na żywo" zagrana z orkiestrą smyczkową. Dla mnie to ogromne przeżycie. Jeśli zostanie to nagrane i będzie to dobre to będę chwalić się do końca życia - zapowiedziała Lora Szafran.

Z repertuaru kanadyjskiego barda, czyli Leonarda Cohena, wybrała m.in. "Hallelujah", "Who By Fire", "Suzanne", "Dance Me To The End Of Love" czy "In My Secret Life", w większości w tłumaczeniu Macieja Zembatego. Na dzisiejszym koncercie zabrzmiały więc "Zuzanna", "Na tysiąc pieszczot w głąb", "Gdzieś na serca dnie", "Tańcz mnie po miłości kres". Evergreeny, ale jakże piękne w wykonaniu artystki-kobiety. Lora Szafran pozostała wierna oryginałom, ale ukazała je w nowym świetle.

Mistrz Cohen w jednym z wywiadów powiedział: "Prawdziwym wyzwoleniem jest spojrzenie na sztukę z perspektywy, która nie jest własną". Dziś, tam, gdzie jest, może czuć się wolnym.     

EOK