Leszek Możdżer wystąpił z EOK
portel.pl

Zobaczyć na żywo „sceniczne zwierzę”, które z fortepianu i orkiestry smyczkowej jest w stanie wydusić więcej niż się mogło komukolwiek wydawać - taką okazję mieli elblążanie podczas wtorkowego koncertu Leszka Możdżera z Elbląską Orkiestrą Kameralną.

Leszka Możdżera nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Każdy, kto choć przez chwilę otarł się o kulturę, kojarzy nazwisko polskiego kompozytora, pianisty, jazzmana..., wyliczać można jeszcze trochę. To, że jest on stosunkowo częstym gościem Elbląskiej Orkiestry Kameralnej, jest sukcesem, ale i wyznacznikiem poziomu elbląskich kameralistów.

Elblążanie wizyty kompozytora byli spragnieni jak przysłowiowa kania dżdżu. Organizatorzy wydarzenia, gdzie tylko było można, dostawili w sali koncertowej szkoły muzycznej dodatkowe krzesła, aby jak najwięcej melomanów mogło wysłuchać koncertu.

Leszek Możdżer, sympatyczny facet na bosaka i w garniturze, od pierwszych minut koncertu zabrał słuchaczy w swój świat. Rozpoczął od fenomenalnego wykonania kilku miniatur z utworu „7 miniatur na fortepian improwizujący i smyczki”. I tam było wszystko: fenomenalna improwizacja, porywające nuty i zabawa muzyką. Zabawa, w którą elbląscy melomani dali się wciągnąć od razu.
  
Jazz i muzyka klasyczna – po tym koncercie można się zastawiać (moim zdaniem niepotrzebnie), gdzie jest granica pomiędzy tymi gatunkami muzyki. W sali koncertowej szkoły muzycznej mogliśmy usłyszeć wykonanie zarówno utworów własnych Leszka Możdzera jak i Fryderyka Chopina czy Henryka Mikołaja Góreckiego (Koncert na klawesyn i orkiestrę smyczkową op. 40.) Utwór ponadczasowy i jak wino z upływem lat nabierający smaku. Artysta wykonał go także podczas swojego koncertu w Elblągu w 2013 r.

Podczas koncertu mieliśmy do czynienia z dźwiękami, o które orkiestry na co dzień nie podejrzewamy. Wydarzeniem samym w sobie była obserwacja techniki gry Leszka Możdżera – co on wyprawiał na fortepianie?

Sebastian Malicki