Wyjątkowy wieczór na początek
fot. Michał Skroboszewski

By móc słuchać wystarczy mieć dobry słuch, ale żeby słyszeć naprawdę potrzeba drugiej osoby. W elbląskim Zespole Państwowych Szkół Muzycznych odbywa się Międzynarodowy Konkurs Instrumentów Smyczkowych. Melomani mieli okazję posłuchać wirtuoza wiolonczeli - Yibaia Chena – a także Elbląskiej Orkiestry Kameralnej pod batutą Szymona Steca.

By móc słuchać wystarczy mieć dobry słuch, ale żeby słyszeć naprawdę potrzeba drugiej osoby. Może nią być ktoś, kto dźwiękiem skrzypiec poruszy duszę lub chwyci za serce brzmieniem wiolonczeli. W elbląskim Zespole Państwowych Szkół Muzycznych odbywa się Międzynarodowy Konkurs Instrumentów Smyczkowych. To wyjątkowe wydarzenie również dla melomanów, którzy mieli okazję posłuchać wirtuoza wiolonczeli - Yibaia Chena – a także Elbląskiej Orkiestry Kameralnej pod batutą Szymona Steca.

Najpierw z Polski, potem ze świata

W latach 90. elbląska szkoła muzyczna zaczęła organizować ogólnopolskie przesłuchania skrzypiec, altówek, wiolonczel i kontrabasów. - Odbywały się cyklicznie co dwa lata, naprzemiennie. Były to, właściwie, najważniejsze przesłuchania dla nas, muzyków-smyczkowców – opowiadała Monika Juszko, nauczycielka i organizatorka, podczas pierwszego (4 kwietnia) dnia konkursu. - Przestały się jednak odbywać w latach dwutysięcznych. Dziesięć lat temu, wraz z kolegą - Jackiem Stolarskim - stwierdziliśmy, że bardzo brakuje nam tych przesłuchań i ich atmosfery. W 2009 roku postanowiliśmy je wznowić.

To był przysłowiowy strzał w dziesiątkę. Młodzi ludzie przyjeżdżają z różnych zakątków świata, by spróbować swoich sił w konkursie. - Początkowo przesłuchania miały zasięg ogólnopolski. Zrezygnowaliśmy z przemienności i postanowiliśmy zrobić cykliczny konkurs dla wszystkich instrumentów smyczkowych: wiolonczel, kontrabasów, altówek i skrzypiec. Zasięg konkursu się zwiększył. Obecna edycja jest drugą międzynarodową i cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem. Z roku na rok mamy coraz większą ilość uczestników. W tym roku zgłosiło się ich 160 – dodała Monika Juszko.

Ocenia ich jury złożone z profesorów i specjalistów z Centrum Edukacji Artystycznej (ministerialnej jednostki sprawującej nadzór nad szkołami artystycznymi).
    
„Krew, pot” i smyczki

Po co właściwie organizowany jest konkurs? Jego celem jest konfrontacja młodych talentów. Uczestnicy mogą zmierzyć się z osobami z różnych stron świata, m.in. z Anglii czy Rosji. Dodatkowo nauczyciele mogą wymieniać się doświadczeniami oraz nabywać nowe umiejętności dydaktyczne. Dzięki temu stają się lepsi w swoim fachu, a uczniowie mają szansę zabłysnąć, bo ich nauczyciele mogą lepiej uczyć. - Ja uczę wiolonczeli, kolega skrzypiec, więc działamy w ramach naszych instrumentów. Konkurs jest dedykowany szkołom muzycznym. Tutaj uczeń z nauczycielem razem decydują o udziale w konkursie – mówiła Monika Juszko.

Nauczyciel przygotowuje go do udziału, by ten wykonał solowy utwór w akompaniamencie fortepianu. Nie może grać dłużej niż 20 minut (tyle ma czasu na zaprezentowanie swojego talentu), musi to zrobić z pamięci. Potem jury podejmuje decyzję, której nie można już zmienić. Wszyscy uczestnicy dostają dyplomy. Nagrody otrzymują nieliczni. Taka inicjatywa daje młodzieży możliwość rywalizacji, konkurs to dla nich jedna z ważniejszych lekcji i, dla niektórych, ważniejszych nagród. Każdego kosztuje to wiele wysiłku, niemal krwi i potu.

– To na pewno dużo stresu – mówił Dominik Gawarkiewicz, jeden z uczestników. – Ja się zawsze bardzo stresuję, ale nie jest to wysoka cena. Dla mnie każdy występ to wielkie przeżycie, które zawsze zapamiętuję na długo – dodał. Dominik przyjechał z Torunia. Ma za sobą wiele występów zarówno w Polsce, jak i za granicą, grał już w Pradze i na Litwie.

Potrzeba wiele pracy

Organizatorzy – ZPSM i stowarzyszenie „Przyjaciół Muzyki” w Elblągu – chcą nie tylko uczyć, ale i wychowywać. Sztuka sprzyja rozwojowi, muzyka uczy słuchania, czucia i interpretowania świata. Tworzy w pewnym sensie jego obraz, jednocześnie pomaga się rozwijać. Ci, którzy wyszli z inicjatywą chcą również promować młodych ludzi i ich osiągnięcia. Dbają o to, by uczyć ich tak, żeby sami mogli być dumni z wysiłku włożonego w ich kształcenie. Konkurs jest dedykowany szkołom muzycznym. By wziąć w nim udział, trzeba mieć spore doświadczenie.

- To jest konkurs dla uczniów szkół muzycznych drugiego stopnia, czyli od klasy siódmej wzwyż. Trzeba mieć za sobą co najmniej sześć lat nauki praktycznej. Dopiero wtedy można do niego przystąpić. Przesłuchania odbywają się w dwóch kategoriach wiekowych. Do tej pory drugi stopień był poziomem gimnazjalnym i licealnym. „Stare” gimnazjum to pierwsza grupa wiekowa, natomiast liceum jest grupą drugą – mówi Juszko.

Wyjątkowy wieczór na początek

Pierwszy dzień konkursowych zmagań zakończył się koncertem, podczas którego publiczność mogła usłyszeć elbląskich Kameralistów wykonujących utwory dwóch klasyków wiedeńskich, czyli Mozarta i Haydna, a także Szostakowicza, któremu przyszło tworzyć m.in. w trudnych czasach stalinizmu i Twardowskiego, będącego m.in. inicjatorem międzynarodowego Festiwalu Muzyki Cerkiewnej „Hajnówka”. Tą „muzyczną wyprawą” kierował Szymon Stec, uznawany za jednego z najzdolniejszych polskich dyrygentów młodego pokolenia. Melomani zgromadzeni w sali koncertowej ZPSM przy ul. Traugutta mogli również wysłuchać wirtuoza wiolonczeli, który w ubiegłym roku zdobył III nagrodę w Międzynarodowym Konkursie Wiolonczelowym im. Witolda Lutosławskiego. Yibai Chen ma 18 lat, grać na tym instrumencie zaczął 13 lat temu. Obecnie jest studentem Danjula Ishizakiego na Uniwersytecie Sztuk w Berlinie.

Międzynarodowy Konkurs Instrumentów Smyczkowych potrwa do niedzieli (7 kwietnia). - Chciałbym państwa zaprosić na przesłuchania konkursowe, naprawdę warto. Młodzi, zdolni, niezwykle ambitni, przyjechali do Elbląga, żeby zaprezentować swój talent i niemałe umiejętności – mówił Andrzej Korpacki, dyrektor ZPSM, tuż przed ropoczęciem tego wydarzenia. - Przesłuchania konkursowe są otwarte i bezpłatne, jeżeli ktoś dysponuje czasem – serdecznie zapraszamy. 

EOK